Imieniny obchodzą: Antoni, Bartłomiej, Bronisław, Izabela, Jan, Joachim, Szymon, Wincenty, Zenon, Zenona
45
Napisał: Mikołaj Jarocki   
środa, 24 luty 2010
okl45.jpg
Numer 1 (45) 2010

Grunwald bierze wszystko

Podobnie jak przed rokiem, nowy sezon zapaśniczy zainaugurowano w Osielsku. Zobaczymy, czy wedle życzenia wójta gminy Wojciecha Sypniewskiego stanie się to tradycją. O ile w 2009 roku w pod bydgoskiej miejscowości przez dwa dni rywalizowały zawodniczki i zawodnicy stylu wolnego, o tyle tym razem – na prośbę organizatorów – zawody ograniczyły się do jednodniowych zmagań wolniaków. Zaplanowany pierwotnie w Osielsku I Puchar Polski Seniorek odbył się tydzień później w Żarach. 

Zgodnie z planem
Do czasu rewanżowego meczu w Piotrkowie Trybunalskim na dwoje babka wróżyła – mistrzem mógł zostać tak AKS, jak i Unia. Po tym spotkaniu, wygranym przez Unię 16-13, w zasadzie wszystko było już jasne i tylko ewentualny kataklizm (np. kontuzja któregoś z czołowych zawodników) mógł zmienić coś, czego spodziewano się jeszcze przed startem rozgrywek – triumfu raciborzan w lidze.

Wywiad z Edwardem Barsegjanem
Rok 2010 zacząłem obiecująco, bo od wygranej w lidze niemieckiej z Sylwestrem Charzewskim. Pokonałem też już reprezentanta Finlandii, tego samego, który okazał się ode mnie lepszy w Mistrzostwach Europy w 2008 roku. Taki udany rewanż bardzo podbudowuje, choć najważniejsze walki sezonu jeszcze przede mną. Pod koniec miesiąca wezmę udział w zawodach międzynarodowych we Francji bądź Turcji. W lutym mamy w Kartuzach Puchar Polski, na którym jako gospodarz też będę chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Potem czekają mnie jeszcze zawody na Węgrzech, które będą stanowić praktycznie ostatni poważny sprawdzian przed Mistrzostwami Europy. To obok późniejszych Mistrzostw Świata dla mnie cel numer jeden w tym roku. Będę bronił medalu, co nigdy nie jest rzeczą łatwą.

Sensacji aż nadto
Zabrze, 14.10.84 (inf. wł.). Pierwszą sensacją indywidualnych mistrzostw zapaśniczych w stylu klasycznym było pojawienie się byłego mistrza świata, Ryszarda Świerada w roli trenera dębickiej Wisłoki. Drugim, niecodziennym wydarzeniem stała się dekoracja zwycięzców, bowiem na stopniu podium stawali jednocześnie mistrzowie w stylu klasycznym i wolnym. Tak się bowiem złożyło, że bodaj po raz pierwszy rozegrano jednocześnie pojedynki o prymat w kraju zarówno wolniaków jak i klasyków – na sześciu matach. Trudno więc było skupić się na poszczególnych walkach, bowiem w Zabrzu nieraz jednocześnie działo się wiele interesujących rzeczy.

Złoto leżało na macie
Nie potrafi sobie przypomnieć, co go sprowadziło na salę gimnastyczną klubu „Morena” w Żukowie. Dwie maty, drabiny, skakanka, sztanga, manekin, liny, worki, parę hantli, kilkunastu ćwiczących i trener Henryk Borecki. Kto wie, czy to nie on i ojciec Andrzeja Wrońskiego najbardziej wpłynęli na sportową drogę, małego jeszcze wtedy, chłopca z Babiego Dołu. Po pierwszych treningach trener nie miał wątpliwości, że ma do czynienia z talentem, jakiego jeszcze nie spotkał w życiu. Po kilkunastu latach okazało się, że miał rację. Tymczasem Andrzej szybko rósł, co trzy miesiące przybywało mu cztery centymetry, aż ostatecznie doszedł do 192 cm i stu kilogramów wagi.

Jerzy Gryt – śląski James Bond
Jerzy Gryt to najstarszy spośród żyjących zapaśników-olimpijczyków. To już wystarczający powód, dla którego każdy miłośnik zapasów powinien znać jego sylwetkę. Warto ją znać także z innego powodu – po prostu jego życiorys jest wręcz fascynujący!

W krzywym zwierciadle ryzyka
Zastanówmy się teraz przez chwilę, jaki zawodnik zdaje się być groźniejszy? Czy jest to ten, który w swym oglądzie trzyma już zwycięstwo w swoich rękach? Czy też ten, którego szanse na wygraną są dramatycznie niskie?


Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.

Zmieniony ( poniedziałek, 01 marzec 2010 )
 
wstecz   dalej »